Kto powiedział, że młodym jest się tylko raz?… // 重返20岁 [ 20 Once Again ] (CMovie) – recenzja

Hey wszystkim, zgodnie z obietnicą dzisiaj notka z recenzją filmu, chociaż nie jest to ta recenzja, którą planowałam, ale że akurat ten film obejrzałam ostatnio, to stwierdziłam, że napiszę o nim kilka słów. Poza tym skoro nie wychodzi mi pisanie notek codziennie czy nawet co dwa dni, jak to robiłam kiedyś, to postaram się ustalić dwa dni w tygodniu, kiedy te notki będę wstawiać i prawdopodobnie będzie to wtorek (tłumaczenie piosenki) i piątek (coś innego, recenzja, opowiadanie, cokolwiek mi przyjdzie do głowy), co Wy na to? Jeśli akurat będę miała Wenę kiedy indziej, to mogę coś wstawić częściej, ale w te dwa dni w tygodniu wstawię coś na pewno. Przynajmniej w czasie wakacji, bo w roku akademickim może się to zmienić w zależności od mojego planu zajęć. Ale raczej też będą to dwa dni, tylko mogą być inne. Ale póki co, następna notka we wtorek i będzie to tłumaczenie piosenki :) A póki co zapraszam do przeczytania paru zdań o filmie ;)

Tytuł oryginalny: 重返20岁 Chóng fǎn èrshí suì
Tytuł angielski: 20 Once Again, Back to 20, Miss Granny
Premiera: 8 stycznia 2015
Gatunek: komedia, muzyczny
Czas trwania: 2 godziny 11 minut
Reżyseria: Leste Chen
Obsada: Yang Zishan, Grace Gua, Bolin Chen, Lu Han

Fabuła: Shen Meng Jun (Grace Gua) jest 70-letnią wdową, która wiecznie wytyka wady wszystkim wokół siebie. Jest nadmiernie dumna ze swojego syna, który jest profesorem na uniwersytecie i rozpieszcza wnuka (Luhan), który chce zostać muzykiem, co było również marzeniem Meng Jun, gdy była młoda, jednak nigdy nie miała okazji, by to marzenie spełnić. Mimo uwielbienia dla syna i wnuka, starsza pani jest bardzo krytyczne wobec wnuczki oraz synowej, która pewnego dnia mdleje przytłoczona presją, jaką nakłada na nią teściowa. Rodzina jest rozdarta co do tego, czy pozwolić Meng Jun nadal mieszkać z nimi czy odesłać ją do domu starców. Przytłoczona sytuacją kobieta włóczy się sama po ulicach miasta i przypadkiem trafia do magicznego sklepiku, w którym dostaje niepowtarzalną szansę na to, by dostać drugą szansę na młodość. W mgnieniu oka staje się znów piękną 20-latką i dostaje szansę na to, by spełnić wszystkie te marzenia, z których musiała zrezygnować w przeszłości.

Szczerze mówiąc, jeszcze to przedwczoraj w ogóle nie miałam zamiaru tego filmu oglądać, nawet jeśli tytuł kiedyś już rzucił mi się w oczy. Ale akurat tego dnia nie wyszedł odcinek żadnego z moich seriali, a miałam wielką ochotę coś obejrzeć i nie wiedziałam co, a ten film jakoś tak pojawił się w moich propozycjach na YouTube. Więc pomyślałam, że w sumie czemu nie i włączyłam. I nie żałuję, bo naprawdę mi się podobał ^^

Co najbardziej zdobyło moją sympatię to to, w jaki sposób wykreowana była główna bohaterka. W wersji marudnej starszej pani bardzo przypominała mi moją osobistą babcię i sama nie wiem, czy to dobrze wpływa na moją ocenę filmu czy źle, bo jak babcię bardzo kocham, to czasem uważam, że trochę przegina. I babcia w filmie też czasem przeginała. Aczkolwiek bardzo podobało mi się, że gdy cofnęła się w czasie to nie tak, że nagle stała się znów niedoświadczoną 20-latką, tylko jej ciało odmłodniało, jednak w głowie nadal miała 70 lat i cały bagaż doświadczenia życiowego, co czasem bardzo fajnie kontrastowało z jej aktualną postacią. Dla przykładu fragment, gdy zaczęła przypadkowej pani na targu dawać rady dotyczące macierzyństwa i kobieta patrzyła na nią jak na wariatkę, bo przecież co taka młoda siksa może wiedzieć o wychowywaniu dzieci, prawda?

Film był pełen tego typu komicznych sytuacji, opierających się głównie właśnie na tym, że w ciele młodej dziewczyny mieszkała staruszka przekonana o tym, że wie o życiu wszystko. Sceny, w których rozmawiała ze starym przyjacielem, podczas gdy ona była młoda, a on nadal był stary i pomarszczony. Albo gdy zaprzyjaźniła się z własnym wnukiem i była gościem w jego domu i gdy jadła ze swoją rodziną, czasem zapominała się, że w ich oczach nie jest babcią tylko koleżanką i niektórych rzeczy nie powinna mówić. Zabawne sytuacje były zgrabnie wplecione w fabułę i nie denerwowały, z czym ja często mam problem, oglądając komedie, że mam wrażenie, iż żarty są w nie wciskane na siłę i nie śmieszą mnie, a raczej żenują. W tym filmie były raczej dobrze stonowane, więc za to plus :)

Kolejny plus dla filmu za motyw muzyczny. Babcia mogła wykorzystać swoją młodość do spełnienia jakiegokolwiek innego marzenia, jednak ja się cieszę, że tym marzeniem właśnie była muzyka. Podobało mi się to, jak mimo że dołączyła do zespołu ostatnia, to porozstawiała chłopaków po kątach i narzuciła właściwie jaką muzykę mają grać, wracając stylistycznie tak parędziesiąt lat wstecz, co o dziwo, sprzedało się. Szczerze mówiąc, to nie do końca mój typ muzyki, ale i tak bardzo podobały mi się wszystkie występy, a już najbardziej finał, festiwal, ah, uwielbiam tego typu imprezy, więc sam klimat sprawił, iż zaczęłam się zastanawiać, czy jednak nie pojechać z bratem na Woodstock w tym roku ;p W każdym razie nawet jeśli uważam, że muzyka nie była jakaś genialna sama w sobie, to bardzo pasowała do filmu i w połączeniu z obrazem dawała naprawdę dobry efekt :D

Ogólnie film był naprawdę lekki, przyjemny, nie dłużył się, ale też nie był za krótki i kiedy się skończył nie czułam ani niedosytu ani takiego „no w końcu”. Zresztą samo zakończenie mi się bardzo podobało, nie spodziewałam się go, ale jak już je zobaczyłam, to pomyślałam, że było po prostu idealne. Dlatego też ode mnie film dostaje wysoką ocenę, ale nie gwarantuję, że każdemu przypadnie do gustu, akurat mnie się podobał bardzo, ponieważ to totalnie moje klimaty. I myślę, że każdy, kto lubi filmy muzyczne, również z przyjemnością spędzi przy nim te dwie godzinki :)

Moja ocena: 9/10

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: