[PIERWSZE WRAŻENIE] 大话西游之爱你一万年 (A Chinese Odyssey Love For Eternity) (CDrama)

Hej, dzisiejsza notka będzie krótka i absolutnie nic ciekawego niewnosząca do Waszego życia i będzie tak z kilku powodów. 1) przypomniałam sobie w ostatniej chwili, że dzisiaj jednak niedziela, a nie sobota, bo wczoraj cały dzień byłam na uczelni I wydawało mi się, że dzisiaj sobota, a w związku z tym 2) czeka na mnie jeszcze cała masa krzaczków do napisania na jutrzejszy chiński, bo wczoraj nie miałam kiedy tego zrobić, no i 3) specjalnie wybrałam taki temat, o którym nie mam co za dużo pisać, ale o którym chciałam napisać tak czy siak, więc zapraszam do czytania xD

Ogólnie może zacznę od tego, iż jest to kolejna już (czwarta? Czy jeszcze dalsza w kolejności?) ekranizacja legendy o małpim królu, w której tak naprawdę dalej nie wiem, o co chodzi, nawet jeśli trochę o tym czytałam i obejrzałam dwa odcinki dramy. Ale historia jest, jak widać, w Chinach bardzo popularna, więc co chwilę powstają kolejne jej odsłony (w przyszłym roku ma być kolejna, też mam zamiar obejrzeć), więc stwierdziłam, że może warto by było na nią zerknąć chociaż raz (okej, nie oszukujmy się, oglądam to tylko ze względu na obsadę). No i zerknęłam.

Obejrzałam póki co 2 odcinki, z ponad 50 z tego, co pamiętam, więc za dużo się jeszcze nie naoglądałam (ale po prostu dlatego, że nie mam czasu, nie że drama mi się nie podoba). Poza tym oglądałam te dwa odcinki po chińsku, a mój chiński też jakiś wybitny jeszcze nie jest, więc też jakoś wybitnie dużo nie zrozumiałam. Ale kilka rzeczy mogę Wam powiedzieć:

1) Drama jest zabawna/śmieszna (niepotrzebne skreślić). Naprawdę. Ogólnie ja nie jestem fanką azjatyckiego humoru, ale to mnie jakoś bawiło nawet. Któregoś dnia moja współlokatorka wróciła do domu i narzeka, jaki to był zły dzień i jaka jest zła i w ogóle, no i pyta, co u mnie, to jej powiedziałam, co u mnie (również niewesoło), a ona taka zdziwiona i mówi „Też miałaś zły dzień, to czemu tak się cieszysz?”, na co ja… „Aa, bo dramę oglądam~” xD Także jak ktoś potrzebuje rozweselacza, to polecam :D Oczywiście o ile lubicie tego typu humor polegający na tym, że wszystko jest trochę przesadzone, stroje, sytuacje, nawet sposób mówienia jest zbyt dramatyczny, w sumie mnie bardziej przypomina to sztukę wystawianą na scenie niż dramę telewizyjną, jeśli chodzi o sposób zachowania postaci. No ale pasuje to wszystko do klimatu dramy, która z założenia miała być po prostu śmieszna, dlatego chyba każdy z góry wiedział, czego ma się spodziewać.

2) Muzyka jest dobra, podoba mi się zarówno piosenka openingowa, jak i inne efekty dźwiękowe użyte w dramie, no i ogólnie w sumie montaż mi się podoba, nie jest żadnego wątku za dużo, tylko wszystkiego po trochu, przynajmniej w pierwszych odcinkach, nie wiem, co tam dalej się dzieje.

3) Obsada aktorska jest dobra, a postacie fajnie wykreowane, przynajmniej z tego, ile zdążyłam do tej pory zauważyć :D Ja szczególnie ukochałam sobie bohatera granego przez Yin Zhenga (na plakacie ten na prawo od Huanga, składający rączki do modlitwy), którego imienia dramowego nie pamiętam, ale który jest tak samo (albo i bardziej) nieogarnięty jak ja na każdych zajęciach o 8 rano. Poza tym używa najprostszego języka z nich wszystkich i przy jego kwestiach w ogóle nie muszę sięgać po słownik, żeby zrozumieć, co się dzieje, no i za to kocham go jeszcze bardziej <3

I tym pozytywnym akcentem kończę tę krótką i nic niewnoszącą notkę i wracam do moich krzaczków, bo jednak jak chcę oglądać dramy po chińsku, to najpierw muszę się tego chińskiego nauczyć. A Wam życzę dobrej nocy, albo miłego dnia, zależy kiedy to tam czytacie.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: