…destiny has two ways of crushing us…

Kiedy kochasz prawdziwie, to na całe życie… // You Are My Sunshine (CMovie)

Cześć wszystkim :) Znów piszę przed samą północą, ale jednak już trzeci dzień i ciągle trzymam się swojego postanowienia, jest postęp. Myślałam, żeby wstawić dzisiaj kolejne tłumaczenie, bo mam jeszcze dwa już zrobione, ale jednak stwierdziłam, że dla odmiany napiszę o filmie, który obejrzałam wczoraj i który bardzo mi się podobał. Od razu mówię, że nie jest to recenzja, recenzja powinna być bardziej obiektywna, to jest raczej po prostu zbiór moich wrażeń na temat filmu, czasami kompletnie nieskładnymi, nielogicznymi i fangirl mode on ^^” Dlatego czytacie na własną odpowiedzialność!

You Are My Sunshine (何以笙箫默)

W czasie studiów Zhao Mosheng (Yang Mi) zakochuje się od pierwszego wejrzenia w studencie prawa He Yichen (Huang Xiaoming). Choć na początku chłopak nie był nią zainteresowany, ostatecznie uległ urokowi pozytywnie nastawionej do życia dziewczyny, i przez jakiś czas byli najbardziej uroczą parą na całym kampusie. Nie trwało to jednak bardzo długo. W wyniku nieporozumienia spowodowanego przez osoby poboczne, główni bohaterowie rozstają się. Mosheng wyjeżdża do Stanów, gdzie spędza kolejne 7 lat. Gdy po tym czasie już jako znana fotograf wraca do Chin, w sklepie przypadkiem spotyka swoją pierwszą miłość. Czy pomimo minionego czasu i skomplikowanych relacji rodzinnych będą potrafili odbudować swój związek na nowo?

Hmm… Od czego tu zacząć? Już dawno nie pisałam tego typu notek.

Może od obsady? Bo właściwie ze względu na nią w ogóle zwróciłam na ten tytuł uwagę. Przede wszystkim Yang Mi, niesamowicie utalentowana i przy tym prześliczna. To był pierwszy film, w którym ją widziałam, więc właściwie nie mam zbyt dużego porównania, wcześniej spotykałam się z nią tylko przy okazji różnych variety show i jako osoba zawsze wydawała mi się taka… nie wiem jak to określić? zdystansowana? miła, uśmiechnięta, ale jednak bardzo spokojna i czasem wręcz chłodna w swoim sposobie bycia (nie w negatywnym sensie, w sumie za to ją lubiłam). W filmie jednak grała osobę, którą można określić  tylko jednym słowem, które zresztą pojawia się kilkakrotnie w trakcie filmu – „słoneczko”, „sunshine”. Mosheng była po prostu taką radosną kulką, której po prostu nie dało się nie kochać, bardzo bezpośrednia i szczera, momentami niesamowicie urocza, i to był urok pięcioletniego dziecka, za to w innym momencie zmieniała się w stylową profesjonalną panią fotograf, na którą patrzyło się z myślą „wow, jaka ona jest cool” (brakuje mi odpowiedniejszego słowa teraz). W ogóle nie dziwię się, że główny bohater się w niej zakochał, sama bym się zakochała na jego miejscu ;)

Co do głównego bohatera, to teraz fangirl mode on… Hwang Xiaoming <3333 To był jeden z pierwszych chińskich aktorów, jacy zawrócili mi w głowie, także uwielbiam go już od… <sprawdza>… 2010 roku, kiedy zobaczyłam go w dramie „Summer’s Desire”, którą bardzo polecam tak swoją drogą, przez parę miesięcy z koleżanką nie mówiłyśmy o niczym innym tylko „Luo Xi to, Luo Xi tamto” (Luo Xi to imię bohatera, którego grał w dramie Xiaoming). Także akurat w tym przypadku miałam bardzo wysokie oczekiwania i zdecydowanie się nie zawiodłam. He Yichen był taki… realny? To pierwsze słowo, które przyszło mi do głowy. Nie był wyidealizowany tak jak się spodziewałam, miał swoje wady, chwile słabości, ale jednak wciąż było w nim coś pociągającego. I był pewny tego, czego chce, kogo kocha, to było w nim chyba najlepsze, uwielbiam zdecydowanych mężczyzn :D

Co do reszty obsady to w sumie nie ma za bardzo o czym pisać, bo jak to w filmie, bohaterowie poboczni pojawiali się tylko na chwilę, kilka minut max, za mało, żeby móc ich ocenić.

Wspomnę jednak o jednej osobie, która pojawiła się w filmie dosłownie kilka razy, co włącznie dawało może z 5 minut czasu antenowego, ale i tak według moich znajomych oglądałam ten film dla niego (co jest oczywistą nieprawdą akurat, no ale nie przetłumaczysz, one wiedzą lepiej). Tą osobą jest filmowy William grany przez Huang Zitao. Jak mówiłam, było go niewiele, ale jak już był, to był naprawdę uroczy z tą swoją troską o głównego bohatera, podsuwaniem mu pod nos tabletek itp. A przez tych kilka sekund, kiedy stał za barem… aww, jestem zbiasowana, okej? don’t mind me xD plus mam coś do barmanów w filmach/dramach/klipach. Zawsze zwrócę na nich uwagę, zawsze, zwłaszcza gdy mają misję, by przekazać któremuś z głównych bohaterów jakąś światłą prawdę życiową, co się bardzo często zdarza, tutaj w sumie poniekąd też.

To tyle na temat bohaterów, jeszcze parę słów na temat fabuły, która była dobra, naprawdę dobra, przynajmniej moim zdaniem. Właściwie to juz dawno nie oglądałam filmu, który tak szybko mi zleciał. Miałam wrażenie, że nie działo się wiele, akcja przeskakiwała szybko, ale jednak film był spójny, a jednocześnie nie rozdrapywano wątków, które nie były najważniejsze. Każdy wątek został liźnięty, każde nieporozumienie wyjaśnione, ale nie było zbytniego dramatyzowania, wszystko krótko i na temat, po prostu opowiedzenie pewnej historii. Oczywiście pojawiło się kilka motywów, które były naciągane, typu że oczywiście rodzice głównych bohaterów musieli mieć jakieś nieprzyjemne kontakty w przeszłości. Ale jakoś mi to nie przeszkadzało, pewnie właśnie dlatego, że nie było to rozdrapane, tylko  historia trzymała się kupy, pokazywała, że jeśli się kogoś kocha, to takie rzeczy nie mają znaczenia. I że jeśli naprawdę się kogoś kocha, to jest to miłość na całe życie. Niby podsumowanie niemal każdego filmu romantycznego, ale… no, czasem bywam romantyczką. I twierdzę, że przeznaczenia nie da się oszukać, i w tym filmie bardzo ładnie było to widać ;)

Ogólnie film zmontowany na zasadzie przeplatania się wspomnień z tym, co dzieje się teraz, ale jest to bardzo dobrze zmontowane, wszystkie przeskoki mają sens i człowiek nie gubi się w czasie, tylko cały czas wie, co się dzieje, więc za to też plus.

Podsumowując, mnie się film bardzo podobał, z tych względów, jakie opisałam wyżej, ale jeśli ktoś zwraca uwagę na inne rzeczy niż ja, to pewnie jest w stanie doszukać się w nim mnóstwa niedoskonałości. W każdym razie i tak polecam obejrzeć, bo dopóki nie obejrzycie, to nie dowiecie się, czy Wam się spodoba. A jeśli już oglądaliście, to bardzo chętnie poznam również Wasze opinie :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Post Navigation