[STORY UNTOLD] Shelter

Cześć wszystkim! :) Mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku, że studentom egzaminy jakoś idą, uczniowie cieszą się feriami, a pracujący mają tylko takie obowiązki, które lubią :P U mnie walka pod tytułem „sesja” trwa w najlepsze i do 11 lutego włącznie mam praktycznie codziennie jakiś egzamin, więc nie za bardzo mam czas na pisanie bloga, stąd nieregularne notki. Ale mimo wszystko codziennie tu zaglądam i co parę dni postaram się dać jakiś znak życia, żebyście przypadkiem o mnie nie zapomnieli. Dzisiaj wstawiam krótki tekst, który nie jest specjalnie twórczy, bo właściwie jest on zainspirowany pewnym video, które udostępnię na końcu notki i które zobaczyłam już gdzieś na początku grudnia i po tym, jak je zobaczyłam, przez dobrych kilka dni byłam rozsypana emocjonalnie. I teraz też trochę jestem, ale to może tylko ja tak reaguję, nie wiem, w każdym razie każdemu polecam ten klip obejrzeć, bo i obraz jest piękny, i dźwięk, i tekst.

Jej świat był pełen barw. Należał tylko do niej i był schronieniem przed całą szarością tego świata. Schronieniem, w którym ukrywała się tak często, że właściwie stało się jej domem. Oczywiście nie domem, w którym spędzałaby całe dnie. Po prostu domem, do którego zawsze mogła wrócić. Domem, w którym zawsze czekał ktoś, kto potrafił ją pocieszyć. Czasem nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, jak bardzo cały ten świat opierał się na tej jednej osobie. To on dał jej do ręki kredki. To on dał jej odwagę, by ich użyć, by spróbować przemalować ten szary nieciekawy świat. To on dał jej pierwsze pomysły. Tak naprawdę to on stworzył dla niej świat, który stał się jej domem. Świat, który zawalił się w momencie, gdy jego zabrakło…

Przez pierwszych kilka dni nawet to do niej nie docierało. Kolory wciąż były żywe, nawet jeśli obrazy rozsypały się na tysiąc drobnych kawałków, które raniły za każdym razem, gdy próbowała poskładać je na nowo. Wiedziała, że jej świat nigdy już nie będzie taki sam, jednak z czasem zaczęła doceniać to, co jej zostawił. Jej wspomnienia były kawałkami kolorowego szkła, które niby puzzle zaczęła składać na nowo, by odzyskać schronienie, które on dla niej zbudował. Wspomnienia, zupełnie tak jak kawałki szkła, czasem potrafiły ją zranić, jednak przez większość czasu niby barwna mozaika mieniły się w słońcu, dodając jej odwagi i przypominając, że nie jest sama. Że on cały czas ją obserwuje.

Nawet jeśli posklejała kawałki w całość, nie była w stanie sprawić, by wyglądały tak, jak przed tym, gdy wszystko się rozsypało. Nie mogła wymazać tego, że w którymś momencie jej świat się zawalił. Tak jak nie mogła zaprzeczyć temu, że ona również się rozsypała. Mimo że teraz znów miała schronienie, w którym mogła się ukryć, wiedziała, że wiele ludzi nie ma takiego miejsca. Dlatego, że była złamana, tak bardzo chciała poskładać innych. Dlatego, że poczuła smak samotności, tak bardzo nie chciała, by ktoś inny musiał to przeżywać.

Wzięła więc jeszcze raz kredki, które podarował jej dawno temu. Wzięła słowa. Wzięła nuty. Wzięła obrazy. Wzięła wszystkie pozytywne emocje, które w sobie miała i po prostu zaczęła nimi malować. Malować świat ludzi, którzy nawet nie znali jej imienia. Budować ich poczucie bezpieczeństwa i świadomość, że gdy będzie naprawdę źle, zawsze będą mieli dokąd wrócić. Chciała dać im schronienie, nie oczekując niczego w zamian. W końcu ona dostała już najlepsze, co mogła dostać.

Czasem nie było to proste. Czasem słowa nie wystarczyły. Ludzie byli pełni lęku. Bali się jutra, bali się, że nie są wystarczająco dobrzy, bali się zaufać w jej szczerość, bali się uwierzyć, że ktoś mógłby ich pokochać. Ale ona była cierpliwa, dzień po dniu dodawała nowych barw, dzień po dniu, starała się sprawić, by ludzie uwierzyli w to, że są warci miłości, że nigdy nie są sami i że marzenia się spełniają. Bo ona w to wierzyła. Wierzyła w to całym sercem.

Nieważne, jak było ciemno, on nadal był jej światłem. Nieważne, jak szary był świat, ona miała swoje schronienie pomalowane tysiącem kolorów. Wiedziała, że nie jest sama. Wiedziała, że wszystko jest w porządku. Że ktoś zawsze nad nią czuwa.

A jej marzeniem było to, by inni również w to uwierzyli…

it’s a long way forward
so trust in me
i’ll give them shelter like you’ve done for me
and i know i’m not alone
you’ll be watching over us

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: